Shavette w prezencie

Andrzejki tuż tuż. Ten dzień jest dla mnie ważny, nie z powodu wróżb, ale ze względu na imieniny bliskiej mi osoby. Andrzej to imię mojego starszego brata, z którym zawsze razem trzymaliśmy i do dziś oprócz braterskiej więzi, łączy nas wielka męska przyjaźń. Wciągnąłem go trochę w świat męskiej pielęgnacji, zaszczepiłem w nim m.in. miłość do starodawnych wód kolońskich i klasycznych maszynek. Teraz w ramach prezentu imieninowego mam zamiar podarować mu shavettkę i mam ogromną nadzieję, że kolejnym krokiem w jego groomingowej pasji będzie prawdziwa brzytwa.


Shavette to nazwa urządzenia łączącego wygląd i funkcję brzytwy z dobrodziejstwem żyletki. Wygląda jak prawdziwa brzytwa, ale ma nieco inne ostrze – stanowią je żyletkowe ostrza wymienne (połówki zwykłych żyletek lub specjalne długie żyletki), zamocowane w specjalnej okładzinie. To świetne rozwiązanie, gdy chcemy poczuć, jak to jest golić się brzytwą, ale bez ponoszenia zbyt dużych kosztów finansowych (na brzytwę i wszystkie akcesoria niezbędne do jej eksploatacji np. pas, osełkę ). Ponieważ nie wiem, czy Andrzejowi przypasuje sposób golenia się brzytwą, kupując mu shavette, daję mu wybór. Być może będzie wolał pozostać przy żyletce.
Sam już miałem możliwość wypróbowania shavettki, czyli brzytwy na wymienne ostrza – kilka miesięcy temu i mam całkiem przyjemne doświadczenia, choć mimo tego pozostaję wierny swojej brzytwie. Pierwsze wrażenia – niezwykle ostre narzędzie, wymagające dużej precyzji. I znajome, miłe uczucie trzymania brzytwy w ręku. Największymi zaletami shavette jest oczywiście bezproblemowość związana z jej pielęgnacją. Nie trzeba jej ostrzyć na osełce, wygładzać ostrza na pasie, wystarczy w przypadku stępienia ostrza po prostu je wymienić na nowe. Duża oszczędność czasu i pieniędzy – jest to więc wersja brzytwy dla oszczędnych i niecierpliwych.
Samo montowanie ostrza w shavette jest dość proste, tym bardziej, że nie wymaga ono kupowania specjalnych ostrzy (choć i takie są) – można bowiem wykorzystać zwyczajne żyletki, które po przełamaniu wzdłuż na połowę, stanowią właściwy wkład. Banalna sprawa i znowu oszczędność.
Choć w moim przypadku na shavette jest za późno, bo mam swoją brzytwę, to świetna alternatywa dla golących się maszynkami na żyletki. Jest to golenie stopień wyżej, dla tych, którzy boją się zakupu prawdziwej brzytwy, bo np. obawiają się, że sobie nie poradzą lub tego nie polubią. Dzięki shavetkom można niedużym kosztem choć w małym stopniu posmakować golenia brzytwą, na dodatek bez wszystkich tych czasochłonnych zabiegów ostrzenia i gładzenia.
Z dostępnych na polskim rynku brzytew na wymienne ostrza, polecam Dovo Shavette w różnych kolorach uchwytów, dostosowane do różnych ostrzy – żyletkowych i specjalnych dedykowanych shavette. Wizualnie bardzo podoba mi się shavette od Bluebeards Revenge. Do złudzenia przypomina prawdziwą brzytwę, choć montuje się w niej ostrza z żyletek. Idealny sprzęt, jeśli chcecie zaimponować komuś prawdziwie męskim podejściem do golenia zarostu.

1-2014-11-07

Ten wpis został opublikowany w kategorii Akcesoria do golenia, Gadżety, Golenie i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz