Zadbać o włosy przed zimą

Jak zwykle jesienią zauważam u siebie problem z włosami. Jakbym się zdrowo nie odżywiał, zawsze od października mam problem. Włosy stają się matowe, zaczynają bardziej wypadać, nie chcą się układać. Normalnie jak jakaś coroczna klątwa.

W tym roku postanowiłem nie czekać do listopada aż stracę połowę włosów. W tym roku postanowiłem działać profilaktycznie i zająć się moją fryzurą, zanim zacznie się buntować przed zimą. Zrobiłem więc rozeznanie w kosmetykach do pielęgnacji włosów. Okazało się, że tych męskich nie jest wcale tak dużo. A przynajmniej tych, które słyną z potwierdzonej jakości. Ponieważ lubię kierować się rekomendacjami z angielskich stron groomingowych, mój wybór padł na Lock Stock and Barrel, który w Anglii już jest kultową marką.

Firma stawia na najnowsze technologie, więc ich kosmetyki są bardzo zaawansowane produkcyjnie a przy okazji wpisują się idealnie w potrzeby dzisiejszych mężczyzn. Oferta LS&B ukierunkowana jest na pielęgnację włosów. I to włosów – zarówno na głowie, jak i tych na twarzy. Po dłuższym namyśle postanowiłem wypróbować kilka produktów, które wzmocnią moje włosy przed zimą i pozwolą im przetrwać w dobrej formie do wiosny. Do zakupowego koszyka powędrowały m.in. szampon odbudowujący z proteinami, glinka modelująca i dla całkowitego eksperymentu dorzuciłem jeszcze tonik zwiększający objętość.

Każdy z kosmetyków daje radę. Szampon odbudowujący z proteinami LS&B RECONSTRUCT PROTEIN SHAMPOO okazał się strzałem w dziesiątkę. Witamina B, którą dzieki szamoponowi wcieram we włosy i skórę od miesiąca, daje już pierwsze rezultaty. Włosy mniej wypadają, do dziś nie zmatowiały i mam wrażenie, że zrobiły się grubsze i łatwiejsze do układania. No i ten zapach! Próżno szukać podobnych nut w kosmetykach do włosów.

Glinka stylizująca LS&B 85 KARATS ORIGINAL CLAY to chyba najlepsza glinka, jakiej używałem. Podoba mi się jej konsystencja i to, że łatwo się nakłada i spłukuje. Sam produkt jest super wydajny, więc po miesiącu mam jeszcze prawie 3/4 opakowania. Glinka nie matowi włosów, ale też nie czyni błyszczącymi. Daje taki zdrowy połysk, którego mi zawsze zimą brakowało. Sama fryzura jest bardzo trwała. Po całym dniu włosy wyglądają prawie tak samo jak rano. No i pachnie obłędnie – rum z drzewem sandałowym pozytywnie kręci w nosie.

Tonik zwiększający objętość włosów LS&B Preptonic Thickening Spray potraktowałem trochę jak gadżet i nie wiązałem z nim większych nadziei, skoro do tej pory starczał mi dobry szampon i coś do układania włosów. A jednak, byłem chyba zbyt zamknięty na innowację w tym zakresie, bo tonik bardzo mnie pozytywnie zaskoczył. Wcześniej nie miałem nawet pojęcia, że taki produkt istnieje i może być potrzebny. Dziś raczej nikomu bym go nie oddał. Kosmetyk okazał się świetnym uzupełnieniem szamponu i glinki. Zwiększa wizualną atrakcyjność fryzury. Po jego zastosowaniu ma się wrażenie, że przybyło włosów na głowie. Bałem się, że będzie sklejał włosy, ale ma tak lekką konsystencję, że nie ma ryzyka obciążenia. W sumie można go stosować zamiennie z glinką np. w weekendy, gdy nie musimy mieć idealnej fryzury, ale wciąż chcemy się dobrze prezentować. Poza tym tonik ma właściwości wzmacniające włosy, więc korzystnie wpływa na ich teksturę – to ogromny plus.

Nie ukrywam, że te trzy produkty narobiły mi „smaka” na resztę z oferty LS&B. Jestem ciekawy np. szamponu nawilżającego oraz innych kosmetyków stylizujących. Olejek arganowy do brody też kusi, tym bardziej, że zachwalał mi go ostatnio mój fryzjer. Ech, chyba muszę napisać list do Mikołaja….

Bastek

Creative-Gallery-21

Ten wpis został opublikowany w kategorii Męskie kosmetyki, Pielęgnacja i stylizacja włosów, Pielęgnacja/Grooming i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz