Bluebeards Revenge, czyli jak stać się piratem z Karaibów

Muszę o tym napisać, bo gdyby nie przypadek – tego zapachu nigdy bym nie poznał.  Pewnie są tacy, którzy nie mają pojęcia, że takie nuty zapachowe w ogóle są możliwe. Może to właśnie dzięki temu wpisowi dowiecie się o istnieniu niesamowitej wody toaletowej Bluebeards Revenge. Może dzięki mnie, niektórzy odnajdą w niej „swój” zapach? Mnie trafiło. Inkę też. A jak widzę opisy na zagranicznych forach to widzę, że takich osób jest dużo więcej.

Bluebeards Revenge to brytyjska linia kosmetyków do golenia, na którą w Polsce trudno trafić. Na próżno szukać jej w drogeriach, jak na razie woda toaletowa tej marki dostępna jest jedynie w sklepach internetowych. Oczywiście trudno kupić zapach „na odległość”, kierując się jedynie opisem na stronie, ale wystarczy poczytać opinie tych, którzy już kupili i będziecie wiedzieć wszystko. Czasem naprawdę warto zawierzyć ocenom innych. Im więcej pozytywów, tym większa szansa, że i nam przypadnie do gustu.  Ja butelkę owej wody toaletowej dostałem w ramach gadżetu od angielskiej firmy, z którą współpracuję. Czasem dostaje się takie upominki, ale jakoś nigdy nie trafiały w moje upodobania, a wtedy taki prezent przekazywałem dalej. Tym razem jednak było inaczej. Najpierw zafrapował mnie wygląd opakowania. Pirackie logo wydało mi się zadziorne i męskie. Niebieski kolor wody wskazywał, że to zapach orzeźwiający, świeży i nowoczesny, czyli taki jak lubię. Nie myliłem się, bo zapach był niewiarygodny. Swoją drogą, czytając trochę o Bluebeards Revenge dowiedziałem się, że kolor tej wody toaletowej ma nie tylko związek z nutami zapachowymi, ale ma również nawiązywać do aquamarine czyli turkusowej wody Karaibów. Pirackie logo dopełnia całości i budzi jednoznaczne skojarzenia. Widać?

A sam zapach? Czytam na opakowaniu, że to mieszanka sycylijskiej bergamotki, jaśminu, bazylii, czarnej herbaty, mięty, paczuli, piżma, wanilii i uwielbianego przeze mnie drzewa sandałowego.  Przyznacie sami, że brzmi dobrze. Jak na prawdziwie męską wodę przystało. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym się nie zagłębił w temat i nie dowiedział się, że Bluebeards Revenge to cała linia kosmetyczna. Jaki tego efekt? Czekam właśnie na przesyłkę, w której ma być olejek zmiękczający zarost i balsam po goleniu .  Ech, już czuję się jak pirat – zapłaciłem kartą kredytową Inki …

Wybacz, Kochanie!

Bastek

Ten wpis został opublikowany w kategorii Golenie, Kosmetyki do golenia, Pielęgnacja/Grooming, Zapachy i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz