Maszynka klasyczna vs. Maszynka elektryczna

Szczególną dbałość o zarost wymogło na mnie dojrzewanie. Ten pierwszy paskudny wąsik sypnął się mi gdy miałem 12 lat (!).  Wiecie co to znaczyło dla takiego małolata? Dramat! Zamiast podrywać dziewczyny, stałem się obiektem ich żartów. Dla nastolatka – koniec świata. Korciło mnie by się pozbyć tej oznaki wczesnej męskości. Ojciec miał taką ciężką solidną srebrną maszynkę na prawdziwe żyletki. Pamiętacie takie cudo? I jeszcze pędzel, którym rozprowadzał po twarzy krem do golenia i miseczkę, w której opłukiwał maszynkę. No więc wówczas, dla mnie były to przedmioty największego pożądania.

Na odwagę wypróbowania tego cuda czekałem kilka tygodni. Pierwszy raz był krwawy i bolesny, ale i tak dał mi straszną radochę. Pozbyłem się mojego największego problemu! Szybko odrastający wąsik zmuszał mnie jednak do codziennego usuwania zarostu i wiecznego spóźniania się do szkoły, ale nauczył mnie również niezwykłej precyzji w goleniu. Ta nauka nie poszła w las. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że golenie się opanowałem do perfekcji. I to nie elektryczną maszynką, ale najzwyklejszą z wymienianymi ostrzami. Już widzę wasze miny: XXI wiek, świat pędzi do przodu, a koleś goli się zwykłą maszynką! Nawet moja Inka też swego czasu nie potrafiła tego zrozumieć.  Ej, uwierzcie mi – próbowałem używać golarki, ale moim zdaniem maszynka elektryczna jest nieskuteczna. Podstawową różnicą jest to, że zwykła maszynka do golenia dzięki ostrzom ścina zarost blisko skóry, golarka go tylko ściera. Golenie tradycyjne pozwala na dokładne dotarcie do wszystkich miejsc na twarzy i uzyskanie gładkiej skóry. Nigdy nie udało mi się uzyskać takiego samego efektu dzięki maszynce elektrycznej, choćby była nie wiem jak nowoczesna. Denerwujące było to, że np. goliłem się rano golarką, a po kilku godzinach miałem znowu mocno widoczny zarost, nie wspominając, że golenie na sucho bardzo podrażniało mi skórę. Gdy wróciłem do klasycznego golenia, problem zniknął. Ogolona rano twarz do samego wieczora była gładka, a dzięki temu, że stosowałem odpowiednie kosmetyki do golenia, nie narzekałem na swędzenie i zaczerwienienie.

Choć cenię maszynki na wkłady wieloostrzowe, dziś marzę o powrocie do golenia maszynką podobną do tej, jaką miał mój ojciec. Myślę, że tamtego sprzętu nic nie przebije. Ku mojej radości na rynku pojawiły się oldschoolowe akcesoria do golenia w zestawach, w tym solidne maszynki na żyletki i pędzle z borsuczego włosia – to wszystko w mocno designerskim wydaniu. Inka znalazła w sieci świetny sklep i strasznie się cieszę, że wpadła na niego przed moimi urodzinami. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów z takim napięciem czekam na swój prezent. Inka mówi, że jestem jak dziecko wypatrujące pierwszej gwiazdki. Ale, niech sobie gada co chce. Pozwalam jej w imię mojego gładkiego i uśmiechniętego lica…

Bastek

Ten wpis został opublikowany w kategorii Akcesoria do golenia, Gadżety, Golenie, Kosmetyki do golenia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz